wtorek, 12 listopada 2013

Rozdział 2

Wstałam o 7....? odsłoniłam zasłony i podeszłam do walizki w celu ubrania się w ciuchy jakie sobie wczoraj przyszykowałam :
  
samolot miałyśmy dopiero o 11 tak ze weszłam na spokojnie do łazienki po wykonanych rannych czynnościach weszłam do pokoju rozejrzałam się dookoła 
-Już nie długo wrócę - powiedziałam do siebie 
wzięłam swoją walizkę (dziwne była bardzo lekka) . Udałam się na dół gdzie jednak mojej przyjaciółki Diany nie było , położyłam walizkę pod drzwiami i zabrałam się za robienie śniadania .
-Co tu tak pachnie ? - zapytała Diana z nosem w górze i przymkniętych powiekach 
- Robię omlety chcesz?- zapytałam z nadzieją ze nie będzie chciała (było by więcej dla mnie ) 
-Głupio się pytasz- powiedziała
2 godz pózniej 
Siedzę z Dianą w samolocie do Londynu miasta zakochanych zastanawiam się czy moje życie się zmieni może poznam tam kogoś? zapytałam sama siebie w myślach , Nie Nie odrazu odgoniłam od siebie tą myśl z dlaczego? bo jestem za brzydka nikt mnie nie chce nie to co moja przyjaciółka ona w przeciwieństwie do mnie jest piękna zabawna , lubi imprezować . A ja ? ja ciągle siedzę w domu jak szara mysz pod miotłą .
Nienawidzę nosić sukienek a w szczególności takich krótkich , z taką myślą usnęłam .
-Natalia wstawaj już dolecieliśmy- usłyszałam głos mojej przyjaciółki która szarpała mnie za ramie 
- Już wstaję - powiedziałam podnosząc się z siedzenia w celu wyjścia z samolotu , po odebraniu bagaży czekałyśmy i czekałaśmy obok nas znajdowała się grupka chłopaków chyba było ich 5 . Oni również czekali czekali  nie mogli doczekać .-  Chodz idziemy gdzieś indziej- powiedziałam do przyjaciółki pociagnęłam ją za rękaw 
-Ej ona ma moją walizkę- powiedział głośno  jakiś chłopak 
zdaje ci się powiedział jeden z burzą loczków na głowie .
- Ale tu jest napisane Natalia Kwiatkowska a ja chyba tak nie wyglądam tak jak ona - pokazał palcem na nią 
-Ej ty - zaczął się drzeć na całe lotnisko
- Takkk? zapytałam 
- Ukradłaś moją walizkę - powiedział prawie krzycząc 
- Myślisz że jestem do tego zdolna ?- zapytałam 
-Może Może - powiedział
- Wiesz co udław się tom swoją niby walizką -powiedziałam odrzucając ją na bok proszę - powiedziałam z ironią 
- Pojebało Cię? Tam są drogie rzeczy - powiedział
-Nie odzywaj się do mnie takimi słowami - powiedziałam zdenerwowana
-Bo co mi do chuja zrobisz ? - zapytał z nadzieją że nic mu nie zrobię
- Spadaj  koleś! - powiedziałam już mega wkurzona , dałam mu z liścia i wyrwałam mu z rąk moją już prawdziwą walizkę i udałam się w stronę gdzie zobaczyłam moją kuzynkę 
- Lena? zapytałam 
-Diana i Natalia? zapytała 
- Ooo Boże to Wy ! powiedziała podskakując po chwili krzyknęła 
- CHŁOPAKI!!! - do mnie
- JUŻ powiedzieli chórem 
- Jak ja was dawno nie widziałam powiedziała przytulając i całując każdego po kolei w policzek jednak na końcu stał jakiś łysol  wpadli sobie w ramiona miałam jedną brew podniesioną od góry 
- O soryy - powiedziała 
- To właśnie dla tych chłopaków będziecie pracować - powiedziała 
- Że co - powiedziałam razem z tym chłopakiem na którego nawrzeszczałam i dałam mu z liścia 
- To co słyszałeś Tom - powiedziała kuzynka.
- co jaki Tom ? 
- A poznajcie się - powiedziała uradowana
- Jestem Jay - powiedział  miał ogromną burze loczków na głowie 
- Ja jestem Max chłopak twojej kuzynki - powiedział 
- Ja jestem Nathan.
- Tom. 
- Ja nigdzie z Wami nie jadę- powiedziałam.
  Diana i reszta zrobiła wielkie oczy .
- Zostaję tutaj a potem pojadę do hotelu i zarezerwuję sobie bilet powrotny do Polski.
Narazie- powiedziałam i skierowałam się sama do wyjścia
Miałam już dość tego dnia i dość tej Anglii. Chciałam do domu!! Do Polski
Wychodząc z lotniska miałam łzy w oczach.
Gdy czekałam na taxi reszta wyszła. Odeszłam kawałek. Lecz podeszli. Diana mnie przytuliła i powiedziała, że będzie dobrze.
Ale ja postawiłam na swoim. Przyjechała taksówka wsiadłam do niej mimo protestu reszty. Nawet Tom był przeciwny mojej decyzji. Ale ja nie miałam zamiaru ich słuchać. 
Odjechałam wraz z utraconą nadzieją na lepsze życie tu w Londynie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz